sobota, 7 grudnia 2013

I'm sorry... :c

Wybaczcie Ci którzy to czytacie... 
Cóż, czas się przyznać... całą fabułę bloga zgapiłam z louis-younger-sister.blogspot.com. Po prostu wszystko oprócz tego, że Harr została adoptowana, a tak poza tym to jest wszystko co było tam. :c Tylko w innej kolejności zdarzeń.
I co? No nie będę prowadzić opowiadania, które... ukradłam? Tak, to dobre słowo. Które ukradłam komuś innemu. Sorry... nie chciałam. Mówi się trudno.

Pa, pa...

czwartek, 5 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 4

<19 lipca 2012 rok>

"Życie to nie bajka, więc nie oczekuj zbyt wiele."

Obudził mnie nie blask słońca wpadający przez okno, ale mój brat. 
-Wstawaj!- wydarł mi się do ucha. 
-E... jeszcze pięć minutek.- jęknęłam odpychając go od siebie.
-No pospiesz się, za godzinę jedziemy.- oznajmił. Słysząc to szybko podniosłam się do siadu, tak że uderzyłam go ramieniem w głowę.
-Nie zdążę się wyszykować!- wykrzyknęłam i już mnie nie było. Jednak po chwili wróciłam do pokoju gdzie Niall nadal siedział na moim łóżku i masował czoło, w które dostał moim twardym ramieniem. 
Chwyciłam z walizki ubrania, nawet nie spojrzałam jakie i pobiegłam do łazienki.
Co złego to nie ja ♥ / Angel ♥♥Dopiero gdy tam byłam zorientowałam się jakie wzięłam ubrania. Uznałam, że są ładne i pasują do siebie, więc je założyłam. Rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegar.
-Czemu nikt mi nie powiedział, że już wpół do pierwszej?- jęknęłam. Harry przechodzący obok wzruszył ramionami. Pobiegłam do pokoju, włożyłam tableta, telefon, słuchawki i chusteczki do torebki po czym powędrowałam do kuchni.
Zobaczyłam talerz z pysznymi kanapkami na stole i pochłonęłam trzy z nich. Chłopcy byli już po śniadaniu. Siedzieli na kanapie i oglądali telewizję. 
-Gotowa?- spytał Liam gdy zobaczył, że wychodzę z kuchni.
-Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się do niego. Ciocia natychmiast przybiegła na miejsce. Mocno przytuliła mnie, a potem poczekała na Nialla, który nie wiadomo gdzie zaginął.
-Idę!- krzyknął po czym wyszedł z mojego pokoju ciągnąc za sobą moje walizki. Ciocia mocno go przytuliła. Reszta chłopców poszła ze swoimi bagażami (zwykłymi torbami) do samochodu. Ja zarzuciłam na ramię swoją torebkę i ostatni raz uścisnęłam ciocię.
-Bądź grzeczna!- rzuciła gdy wyszłam. Chłopcy już siedzieli w samochodzie. Nie było dla mnie miejsca. Liam kierował, Zayn siedział obok niego, a na tylnym siedzeniu cisnęła się pozostała trójka. 
-I gdzie ja mam niby usiąść?- zapytałam z ironią. Mój brat wskazał na swoje kolana.
-No chyba nie...- wymamrotałam.
-Szybciej!- ponaglił mnie Liam. Już bez mówienia usiadłam na moim bracie, a on zapiął nam pasy. 
-A jak będą gliny jechały?- zaniepokoiłam się.
-To się schowasz.- zaśmiał się Zayn. Popatrzałam niepewnie po samochodzie. -"Ciekawe gdzie..."- zamartwiłam się w myślach.

-Nudzi mi się...- jęknęłam po godzinie jazdy. 
-Nie marudź.- uciszył mnie Zayn. Niall zaczął bawić się moimi włosami, a że lubię gdy ktoś robi coś z moimi włosami - nie denerwowałam się na niego.
-"No tak! Przecież zawsze mam w torebce przybory do rysowania! Mądra ja."- pomyślałam po czym wyciągnęłam z torebki szkicownik, ołówek i gumkę.
-Będziesz rysować?- zapytał Louis.
-Tak...
-Narysuj mnie!- poprosił Harry i zrobił głupkowatą pozę. 
-Narysuję cię jak się normalnie ustawisz.- powiedziałam, a on zwyczajnie oparł się o drzwiczki samochodu. Zaczęłam rysować kontur jego twarzy, a potem tors. Najwięcej czasu męczyłam się nad jego włosami.
-Musisz mieć takie loki?- zdenerwowałam się gdy po raz setny zmazałam z kartki jego loczek. 
-Tak.- zaśmiał się. Dalej męczyłam się z jego fryzurą. W końcu udało mi się go całego narysować, ale uznałam, że jakoś tam pusto. Zaczęłam szkicować tło czyli szybę i resztę samochodu.
-Długo jeszcze?- zniecierpliwił się Loczek. 
-Nie.- powiedziałam i pokazałam mu gotowy rysunek. 
-Wow! Jak ty to zrobiłaś!?- powiedzieli jednocześnie Harry i Louis. 
-Magia.- zachichotałam.
-A mnie narysujesz?- zapytał Louis.
-Później... spać mi się chce.- wymamrotałam. Jakimś cudem przekręciłam się na bok. Oparłam głowę na klatce piersiowej mojego brata i zasnęłam. 

-Harr, obudź się.- usłyszałam głos Nialla. 
-C-co jest?- zapytałam zaspana. Przetarłam oczy i spojrzałam na brata.
-Za chwilę będziemy na miejscu.- powiedział głaszcząc mnie po głowie. Spróbowałam się przekręcić, ale mi to nie wyszło.
-Nie kręć się.- skarcił mnie blondyn. -Zaraz mnie całkiem zgnieciesz!- dodał po chwili.
-Nie jestem gruba...- powiedziałam ni z gruszki ni z pietruszki.
-Nie mówię, że jesteś gruba tylko, że zaraz mnie zgnieciesz.- poprawił mnie mój braciszek. Miałam ochotę pokazać mu język, ale znam go zaledwie jeden dzień, więc nie.
Już po chwili samochód zaczął się zatrzymywać, a ja zobaczyłam piękny, duży dom. Wszyscy wysiedli. Wszyscy oprócz Liama, który wjechał samochodem do garażu, w którym stały jeszcze dwa inne. Wziął moje walizki i torby chłopaków po czym udaliśmy się do domu.
-Wow.- powiedziałam gdy zobaczyłam jak wygląda dom chłopców od wewnątrz. -"Normalnie żyć nie umierać!"- pomyślałam.
-Podoba ci się?- zapytał Louis.
-Jasne! A gdzie mój pokój?- zaciekawiłam się.
-Chodź.- powiedział Niall i złapał mnie za rękę. Pociągną mnie za sobą aż na drugie piętro, przez caaały korytarz. Otworzył drzwi znajdujące się po lewej stronie. Prawie pusty pokój. Beżowe ściany, komoda, szafa, łóżko, burko. Nic więcej.
-Tu będę mieszkać przez kilka miesięcy?- zdziwiłam się.
-No... tak.
-Ale tu jest tak... pusto, a tam w kącie jest nie powiem co...- wymamrotałam niezadowolona.
-Twórczość Harry'ego, nie moja.- wytłumaczył.
-Ale...
-Przesunę komodę i już tego nie będzie.- powiedział blondyn. Wszedł do pokoju i zrobił to o czym wcześniej wspomniał. Dosunął komodę do ściany. 
-Ale będę mogła TO jakoś ładnie urządzić?- zapytałam z nadzieją.
-Tak, a masz rzeczy?
-Potrzebuję tylko lampek choinkowych w jednym kolorze, kilku srebrnych drutów i czarnej farby.- wyszczerzyłam się. 
-No to jutro ci to wszystko kupię.- powiedział i wniósł moje bagaże do pokoju. -A teraz idź spać. Łazienka jest tam.- wskazał na drzwi na przeciwko i wyszedł. Wyciągnęłam z jednej walizki piżamę. Poszłam się umyć. Wyszłam z łazienki, po czym wróciłam do tego ponurego pokoju. Położyłam się do łóżka i po kilku minutach zasnęłam.

-Harr. Może nie wszystko sobie tak wyobrażałam, ale będzie lepiej... na pewno. 


poniedziałek, 2 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 3

<18 lipca 2012 rok>

"Nie oceniaj książki po okładce. Ona może być brzydka i brudna, ale jej treść... co innego."

Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się, w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mamy już nowy dzień. Przekręciłam się tak bardzo, że aż spadłam łóżka. Dopiero po tym małym wypadku się rozbudziłam. Przetarłam oczy i podeszłam do jednej z walizek. 
Galaxy... wow, impossible / Angel ♥♥
Wyciągnęłam mój zestaw Galaxy. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki. Weszłam do pomieszczenia, rozczesałam włosy, ubrałam się. Już po chwili byłam w kuchni. Przeszukałam wszystkie szafki.
-Yay! Są!- ucieszyłam się gdy zobaczyłam płatki. Wyciągnęłam miskę z szafki, mleko z lodówki i zalałam nim płatki. Zjadłam moje śniadanie z mgnieniu oka. 
Wstawiłam miskę do zmywarki. Poszłam do pokoju, usiadłam na kanapie. Zaczęłam czytać książkę. Dopiero po kilku minutach zobaczyłam zaspaną ciocię w piżamie. Zjadła coś na śniadanie i poszła się ubrać. Bez sensu przewracałam kartki. Nie chciało mi się już czytać, ale nie mogłam oderwać się od książki. Usłyszałam, że dzwoni telefon. Ciocia przybiegła i szybko go odebrała.
-Tak?... To świetnie kotku!... Yhym... Tak, już przyjechała... Pa, pa!- mówiła ciocia. Zastanawiałam się z kim rozmawia. Nie powiedziała mi, więc się nie dopytywałam. Dalej wertowałam kartki w książce. W końcu wstałam i udałam się do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Chwyciłam tableta, a chwilę później sprawdzałam wszystkie strony gdzie byłam zarejestrowana i nie tylko.
Odłożyłam urządzenie na bok. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy snu.

Obudził mnie dzwonek do drzwi, a potem usłyszałam śmiechy, wesołe głosy jakichś ludzi. Miałam wszystko w nosie. Chciałam spać. Przekręciłam się na bok i ponownie zamknęłam oczy. Leżałam przodem w kierunku drzwi. Nagle otworzyły się one z hukiem.
-Jak słodko wygląda gdy śpi.- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Trochę się przestraszyłam.
-"Kto śmie mówić, że słodko wyglądam?"- pomyślałam, ale nie otworzyłam oczu. Poczułam jak łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby. Przekręciłam się w drugą stronę.
-Harriet... śpisz?- usłyszałam głos cioci.
-Ygh... spałam.- odpowiedziałam oschle. Ciocia i chłopak zaśmiali się. Nie wiedziałam z czego rżą. Nawet nie widziałam kim był chłopak, który już od dłuższej chwili siedział koło mnie na łóżku. 
-Wstawaj!- powiedziała wesoło ciocia, a ja lekko uchyliłam powieki. Jednak po chwili otworzyłam je całkiem, obkręciłam się i spojrzałam na nią, i na chłopaka siedzącego koło mnie. Uśmiechnięty blondyn z pięknymi niebieskimi oczami. Moja nieśmiałość zwyciężyła. Znów obróciłam się do nich plecami. Zrozumiałam, że będą siedzieć w moim pokoju i się gapić dopóki nie wstanę. 
Ten fakt trzeba było wziąć pod uwagę. Powoli wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się i oparłam o ścianę. Spoglądałam na blondyna spoza kosmyków moich brązowo-blond włosów.
-Cześć.- powiedział uśmiechnięty.
-Hej...- wyjąkałam nieśmiało. Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja miałam wrażenie, że będzie się śmiał, sama nie wiem czemu.
-Jestem Niall. Chociaż teraz możesz mówić do mnie... bracie.- rzekł. 
-Harriet.- odpowiedziałam. Nie spytał jak mam na imię, ale ja tylko to potrafiłam z siebie wydusić. Niall zaśmiał się cicho. 
-Oh! Harriet, koniecznie musisz pokazać Niallowi swoje rysunki.- olśniło ciocię i odeszła. Zostałam w pokoju tylko z moim... jak mniemam bratem. Odeszłam od ściany. Dotarłam do biurka i chwyciłam kilka kartek leżących na nim.
-Zobacz.- podsunęłam mu wszystkie moje rysunki pod nos. Z zaciekawieniem przeglądał wszystkie moje prace. 
-To jest wspaniałe!- zachwycił się. 
-Dzięki...- powiedziałam cichutko. W pokoju nie było już nic słychać. Niall dalej przeglądał moje rysunki. 
-Jesteś gejem?- spytałam nagle. Chłopak popatrzał na mnie ze zdziwieniem. 
-A skąd takie pytanie?
-Nie wiem...- zawstydziłam się. Poczułam, że robię się czerwona.
-Więc nie... nie jestem.- spojrzał na mnie z wyrzutem. 
-"Hah! Już mam u niego minusowe punkty!"- zaśmiałam się w myślach. Nagle do pokoju wbiegł wysoki chłopak z ciemnobrązowymi lokami i wykrzyknął:
-Idziesz grubasie!?
-Nie jestem gruby idioto!- wykrzyknął mój "brat". Patrzałam ze zdziwieniem na obu chłopców. Loczek zaczął się na mnie gapić. 
-A to kto?- spytał po cichu. Ja tylko leciutko się uśmiechnęłam. 
-Moja siostrzyczka, Harriet.- przedstawił mnie blondyn. 
-Nie pamiętam żebyś miał siostrę...- powiedział niepewnie brunet. 
-Jestem adoptowana.- odpowiedziałam bez żadnych pytań. Chłopak stał się bardziej poważny. 
-No to... idziesz?- spytał nagle.
-Tak.- odpowiedział krótko mój brat i oboje wyszli. Stałam sama na środku swojego pokoju i parzyłam na drzwi z nadzieją, że ktoś wejdzie, i powie żebym z nim poszła. 
-Chodź Harriet!- usłyszałam głos mojego brata z korytarza. Jestem jasnowidzem. Wyszłam z pokoju, a potem powędrowałam z blondynem prosto do salonu. Gdy już tam byliśmy zobaczyłam (oprócz mojego brata) czterech chłopaków. 
-To jest Harry,- wskazał na pierwszego, -Louis,- na drugiego,- Liam,- trzeciego, -i Zayn.- skończył. -Należymy do jednego zespołu i jednocześnie jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- wytłumaczył. 
-Czeeeść!- powiedzieli chórem cała reszta chłopaków. 
-Niall, wytłumacz mi coś.
-What?
-Czemu tylko ja nie dowiedziałem się, że...
-Bo właśnie tak mnie słuchasz głupku.- rzucił Niall. Nawet nie wiedziałam o co chodzi, ale domyślam się, że właśnie o mnie.
-Eghem... Harriet... rozmawialiśmy z mamą. Bo widzisz, teraz mamy calutkie sześć miesięcy wolnego, a jako że jesteśmy teraz rodzeństwem... pomyślałem, że mogłabyś na ten czas zamieszkać u nas w domu, w Londynie żebyśmy mogli się lepiej poznać. Mama się zgadza i teraz tylko pozostało czekać na twoją decyzję.- powiedział poważnie, jednak z wielkim bananem na twarzy mój brat.
-Em... no okay.- odpowiedziałam. -"Tak! Zawsze chciałam mieszkać w Londynie, a mojego brata poznawać zamiaru w ogóle nie mam."- pomyślałam lekko się uśmiechając.
-No to spoko. Jutro po obiedzie wyjeżdżamy.- oznajmił Harry...? Tak, to Harry. Później poszłam do pokoju i rysowałam, ale od mojej pracy oderwała mnie ciocia, która powiedziała, że chłopcy oglądają film. Sam ten fakt mnie nie przekonał, ale jak powiedziała, że mają popcorn i ciasta to pobiegłam, bo uwielbiam ciastka. 
Potem zrobiło się ciemno. Udałam się do mojego pokoju po piżamę. Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i powróciłam do pokoju. Zgasiłam światło, po czym zapaliłam lampkę nocną. Wzięłam tableta. Zaczęłam przeglądać różne stronki. Nagle drzwi uchyliły się i zobaczyłam tam mojego brata.
-Śpisz?- spytał patrząc na mnie.
-Czy wyglądam jakbym spała?- zirytowałam się.
-Nie...- odpowiedział blondyn, a ja tylko się zaśmiałam. Chłopak wszedł do pokoju i usiadł obok mnie na łóżku. Cały czas był uśmiechnięty. Ma skurcz twarzy, czy co?
-Cieszysz się?- spytał.
-Z czego?- zdziwiłam się.
-No, że już jutro jedziemy.- wyjaśnił. Potakująco kiwnęłam głową. Niall pocałował mnie w policzek, a potem wyszedł. Pogładziłam ręką miejsce gdzie dotknęły mnie jego usta i leciutko się uśmiechnęłam. Może nie będzie tak źle? Nawet fajny on jest... przeżyję.
Odłożyłam tableta na biurko. Powróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zasnęłam. Śnił mi się wyjazd do Londynu. Było wspaniale! Ciekawe czy w realu też tak będzie?

-Harriet. Ah! Londyn to moje miasto! Tam zawsze chciałam mieszkać i teraz mam tą jedną, jedyną szansę! Jest świetnie.