czwartek, 5 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 4

<19 lipca 2012 rok>

"Życie to nie bajka, więc nie oczekuj zbyt wiele."

Obudził mnie nie blask słońca wpadający przez okno, ale mój brat. 
-Wstawaj!- wydarł mi się do ucha. 
-E... jeszcze pięć minutek.- jęknęłam odpychając go od siebie.
-No pospiesz się, za godzinę jedziemy.- oznajmił. Słysząc to szybko podniosłam się do siadu, tak że uderzyłam go ramieniem w głowę.
-Nie zdążę się wyszykować!- wykrzyknęłam i już mnie nie było. Jednak po chwili wróciłam do pokoju gdzie Niall nadal siedział na moim łóżku i masował czoło, w które dostał moim twardym ramieniem. 
Chwyciłam z walizki ubrania, nawet nie spojrzałam jakie i pobiegłam do łazienki.
Co złego to nie ja ♥ / Angel ♥♥Dopiero gdy tam byłam zorientowałam się jakie wzięłam ubrania. Uznałam, że są ładne i pasują do siebie, więc je założyłam. Rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegar.
-Czemu nikt mi nie powiedział, że już wpół do pierwszej?- jęknęłam. Harry przechodzący obok wzruszył ramionami. Pobiegłam do pokoju, włożyłam tableta, telefon, słuchawki i chusteczki do torebki po czym powędrowałam do kuchni.
Zobaczyłam talerz z pysznymi kanapkami na stole i pochłonęłam trzy z nich. Chłopcy byli już po śniadaniu. Siedzieli na kanapie i oglądali telewizję. 
-Gotowa?- spytał Liam gdy zobaczył, że wychodzę z kuchni.
-Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się do niego. Ciocia natychmiast przybiegła na miejsce. Mocno przytuliła mnie, a potem poczekała na Nialla, który nie wiadomo gdzie zaginął.
-Idę!- krzyknął po czym wyszedł z mojego pokoju ciągnąc za sobą moje walizki. Ciocia mocno go przytuliła. Reszta chłopców poszła ze swoimi bagażami (zwykłymi torbami) do samochodu. Ja zarzuciłam na ramię swoją torebkę i ostatni raz uścisnęłam ciocię.
-Bądź grzeczna!- rzuciła gdy wyszłam. Chłopcy już siedzieli w samochodzie. Nie było dla mnie miejsca. Liam kierował, Zayn siedział obok niego, a na tylnym siedzeniu cisnęła się pozostała trójka. 
-I gdzie ja mam niby usiąść?- zapytałam z ironią. Mój brat wskazał na swoje kolana.
-No chyba nie...- wymamrotałam.
-Szybciej!- ponaglił mnie Liam. Już bez mówienia usiadłam na moim bracie, a on zapiął nam pasy. 
-A jak będą gliny jechały?- zaniepokoiłam się.
-To się schowasz.- zaśmiał się Zayn. Popatrzałam niepewnie po samochodzie. -"Ciekawe gdzie..."- zamartwiłam się w myślach.

-Nudzi mi się...- jęknęłam po godzinie jazdy. 
-Nie marudź.- uciszył mnie Zayn. Niall zaczął bawić się moimi włosami, a że lubię gdy ktoś robi coś z moimi włosami - nie denerwowałam się na niego.
-"No tak! Przecież zawsze mam w torebce przybory do rysowania! Mądra ja."- pomyślałam po czym wyciągnęłam z torebki szkicownik, ołówek i gumkę.
-Będziesz rysować?- zapytał Louis.
-Tak...
-Narysuj mnie!- poprosił Harry i zrobił głupkowatą pozę. 
-Narysuję cię jak się normalnie ustawisz.- powiedziałam, a on zwyczajnie oparł się o drzwiczki samochodu. Zaczęłam rysować kontur jego twarzy, a potem tors. Najwięcej czasu męczyłam się nad jego włosami.
-Musisz mieć takie loki?- zdenerwowałam się gdy po raz setny zmazałam z kartki jego loczek. 
-Tak.- zaśmiał się. Dalej męczyłam się z jego fryzurą. W końcu udało mi się go całego narysować, ale uznałam, że jakoś tam pusto. Zaczęłam szkicować tło czyli szybę i resztę samochodu.
-Długo jeszcze?- zniecierpliwił się Loczek. 
-Nie.- powiedziałam i pokazałam mu gotowy rysunek. 
-Wow! Jak ty to zrobiłaś!?- powiedzieli jednocześnie Harry i Louis. 
-Magia.- zachichotałam.
-A mnie narysujesz?- zapytał Louis.
-Później... spać mi się chce.- wymamrotałam. Jakimś cudem przekręciłam się na bok. Oparłam głowę na klatce piersiowej mojego brata i zasnęłam. 

-Harr, obudź się.- usłyszałam głos Nialla. 
-C-co jest?- zapytałam zaspana. Przetarłam oczy i spojrzałam na brata.
-Za chwilę będziemy na miejscu.- powiedział głaszcząc mnie po głowie. Spróbowałam się przekręcić, ale mi to nie wyszło.
-Nie kręć się.- skarcił mnie blondyn. -Zaraz mnie całkiem zgnieciesz!- dodał po chwili.
-Nie jestem gruba...- powiedziałam ni z gruszki ni z pietruszki.
-Nie mówię, że jesteś gruba tylko, że zaraz mnie zgnieciesz.- poprawił mnie mój braciszek. Miałam ochotę pokazać mu język, ale znam go zaledwie jeden dzień, więc nie.
Już po chwili samochód zaczął się zatrzymywać, a ja zobaczyłam piękny, duży dom. Wszyscy wysiedli. Wszyscy oprócz Liama, który wjechał samochodem do garażu, w którym stały jeszcze dwa inne. Wziął moje walizki i torby chłopaków po czym udaliśmy się do domu.
-Wow.- powiedziałam gdy zobaczyłam jak wygląda dom chłopców od wewnątrz. -"Normalnie żyć nie umierać!"- pomyślałam.
-Podoba ci się?- zapytał Louis.
-Jasne! A gdzie mój pokój?- zaciekawiłam się.
-Chodź.- powiedział Niall i złapał mnie za rękę. Pociągną mnie za sobą aż na drugie piętro, przez caaały korytarz. Otworzył drzwi znajdujące się po lewej stronie. Prawie pusty pokój. Beżowe ściany, komoda, szafa, łóżko, burko. Nic więcej.
-Tu będę mieszkać przez kilka miesięcy?- zdziwiłam się.
-No... tak.
-Ale tu jest tak... pusto, a tam w kącie jest nie powiem co...- wymamrotałam niezadowolona.
-Twórczość Harry'ego, nie moja.- wytłumaczył.
-Ale...
-Przesunę komodę i już tego nie będzie.- powiedział blondyn. Wszedł do pokoju i zrobił to o czym wcześniej wspomniał. Dosunął komodę do ściany. 
-Ale będę mogła TO jakoś ładnie urządzić?- zapytałam z nadzieją.
-Tak, a masz rzeczy?
-Potrzebuję tylko lampek choinkowych w jednym kolorze, kilku srebrnych drutów i czarnej farby.- wyszczerzyłam się. 
-No to jutro ci to wszystko kupię.- powiedział i wniósł moje bagaże do pokoju. -A teraz idź spać. Łazienka jest tam.- wskazał na drzwi na przeciwko i wyszedł. Wyciągnęłam z jednej walizki piżamę. Poszłam się umyć. Wyszłam z łazienki, po czym wróciłam do tego ponurego pokoju. Położyłam się do łóżka i po kilku minutach zasnęłam.

-Harr. Może nie wszystko sobie tak wyobrażałam, ale będzie lepiej... na pewno. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz