<18 lipca 2012 rok>
"Nie oceniaj książki po okładce. Ona może być brzydka i brudna, ale jej treść... co innego."
Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się, w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mamy już nowy dzień. Przekręciłam się tak bardzo, że aż spadłam łóżka. Dopiero po tym małym wypadku się rozbudziłam. Przetarłam oczy i podeszłam do jednej z walizek.
Wyciągnęłam mój zestaw Galaxy. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki. Weszłam do pomieszczenia, rozczesałam włosy, ubrałam się. Już po chwili byłam w kuchni. Przeszukałam wszystkie szafki.
-Yay! Są!- ucieszyłam się gdy zobaczyłam płatki. Wyciągnęłam miskę z szafki, mleko z lodówki i zalałam nim płatki. Zjadłam moje śniadanie z mgnieniu oka.
Wstawiłam miskę do zmywarki. Poszłam do pokoju, usiadłam na kanapie. Zaczęłam czytać książkę. Dopiero po kilku minutach zobaczyłam zaspaną ciocię w piżamie. Zjadła coś na śniadanie i poszła się ubrać. Bez sensu przewracałam kartki. Nie chciało mi się już czytać, ale nie mogłam oderwać się od książki. Usłyszałam, że dzwoni telefon. Ciocia przybiegła i szybko go odebrała.
-Tak?... To świetnie kotku!... Yhym... Tak, już przyjechała... Pa, pa!- mówiła ciocia. Zastanawiałam się z kim rozmawia. Nie powiedziała mi, więc się nie dopytywałam. Dalej wertowałam kartki w książce. W końcu wstałam i udałam się do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Chwyciłam tableta, a chwilę później sprawdzałam wszystkie strony gdzie byłam zarejestrowana i nie tylko.
Odłożyłam urządzenie na bok. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy snu.
Obudził mnie dzwonek do drzwi, a potem usłyszałam śmiechy, wesołe głosy jakichś ludzi. Miałam wszystko w nosie. Chciałam spać. Przekręciłam się na bok i ponownie zamknęłam oczy. Leżałam przodem w kierunku drzwi. Nagle otworzyły się one z hukiem.
-Jak słodko wygląda gdy śpi.- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Trochę się przestraszyłam.
-"Kto śmie mówić, że słodko wyglądam?"- pomyślałam, ale nie otworzyłam oczu. Poczułam jak łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby. Przekręciłam się w drugą stronę.
-Harriet... śpisz?- usłyszałam głos cioci.
-Ygh... spałam.- odpowiedziałam oschle. Ciocia i chłopak zaśmiali się. Nie wiedziałam z czego rżą. Nawet nie widziałam kim był chłopak, który już od dłuższej chwili siedział koło mnie na łóżku.
-Wstawaj!- powiedziała wesoło ciocia, a ja lekko uchyliłam powieki. Jednak po chwili otworzyłam je całkiem, obkręciłam się i spojrzałam na nią, i na chłopaka siedzącego koło mnie. Uśmiechnięty blondyn z pięknymi niebieskimi oczami. Moja nieśmiałość zwyciężyła. Znów obróciłam się do nich plecami. Zrozumiałam, że będą siedzieć w moim pokoju i się gapić dopóki nie wstanę.
Ten fakt trzeba było wziąć pod uwagę. Powoli wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się i oparłam o ścianę. Spoglądałam na blondyna spoza kosmyków moich brązowo-blond włosów.
-Cześć.- powiedział uśmiechnięty.
-Hej...- wyjąkałam nieśmiało. Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja miałam wrażenie, że będzie się śmiał, sama nie wiem czemu.
-Jestem Niall. Chociaż teraz możesz mówić do mnie... bracie.- rzekł.
-Harriet.- odpowiedziałam. Nie spytał jak mam na imię, ale ja tylko to potrafiłam z siebie wydusić. Niall zaśmiał się cicho.
-Oh! Harriet, koniecznie musisz pokazać Niallowi swoje rysunki.- olśniło ciocię i odeszła. Zostałam w pokoju tylko z moim... jak mniemam bratem. Odeszłam od ściany. Dotarłam do biurka i chwyciłam kilka kartek leżących na nim.
-Zobacz.- podsunęłam mu wszystkie moje rysunki pod nos. Z zaciekawieniem przeglądał wszystkie moje prace.
-To jest wspaniałe!- zachwycił się.
-Dzięki...- powiedziałam cichutko. W pokoju nie było już nic słychać. Niall dalej przeglądał moje rysunki.
-Jesteś gejem?- spytałam nagle. Chłopak popatrzał na mnie ze zdziwieniem.
-A skąd takie pytanie?
-Nie wiem...- zawstydziłam się. Poczułam, że robię się czerwona.
-Więc nie... nie jestem.- spojrzał na mnie z wyrzutem.
-"Hah! Już mam u niego minusowe punkty!"- zaśmiałam się w myślach. Nagle do pokoju wbiegł wysoki chłopak z ciemnobrązowymi lokami i wykrzyknął:
-Idziesz grubasie!?
-Nie jestem gruby idioto!- wykrzyknął mój "brat". Patrzałam ze zdziwieniem na obu chłopców. Loczek zaczął się na mnie gapić.
-A to kto?- spytał po cichu. Ja tylko leciutko się uśmiechnęłam.
-Moja siostrzyczka, Harriet.- przedstawił mnie blondyn.
-Nie pamiętam żebyś miał siostrę...- powiedział niepewnie brunet.
-Jestem adoptowana.- odpowiedziałam bez żadnych pytań. Chłopak stał się bardziej poważny.
-No to... idziesz?- spytał nagle.
-Tak.- odpowiedział krótko mój brat i oboje wyszli. Stałam sama na środku swojego pokoju i parzyłam na drzwi z nadzieją, że ktoś wejdzie, i powie żebym z nim poszła.
-Chodź Harriet!- usłyszałam głos mojego brata z korytarza. Jestem jasnowidzem. Wyszłam z pokoju, a potem powędrowałam z blondynem prosto do salonu. Gdy już tam byliśmy zobaczyłam (oprócz mojego brata) czterech chłopaków.
-To jest Harry,- wskazał na pierwszego, -Louis,- na drugiego,- Liam,- trzeciego, -i Zayn.- skończył. -Należymy do jednego zespołu i jednocześnie jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- wytłumaczył.
-Czeeeść!- powiedzieli chórem cała reszta chłopaków.
-Niall, wytłumacz mi coś.
-What?
-Czemu tylko ja nie dowiedziałem się, że...
-Bo właśnie tak mnie słuchasz głupku.- rzucił Niall. Nawet nie wiedziałam o co chodzi, ale domyślam się, że właśnie o mnie.
-Eghem... Harriet... rozmawialiśmy z mamą. Bo widzisz, teraz mamy calutkie sześć miesięcy wolnego, a jako że jesteśmy teraz rodzeństwem... pomyślałem, że mogłabyś na ten czas zamieszkać u nas w domu, w Londynie żebyśmy mogli się lepiej poznać. Mama się zgadza i teraz tylko pozostało czekać na twoją decyzję.- powiedział poważnie, jednak z wielkim bananem na twarzy mój brat.
-Em... no okay.- odpowiedziałam. -"Tak! Zawsze chciałam mieszkać w Londynie, a mojego brata poznawać zamiaru w ogóle nie mam."- pomyślałam lekko się uśmiechając.
-No to spoko. Jutro po obiedzie wyjeżdżamy.- oznajmił Harry...? Tak, to Harry. Później poszłam do pokoju i rysowałam, ale od mojej pracy oderwała mnie ciocia, która powiedziała, że chłopcy oglądają film. Sam ten fakt mnie nie przekonał, ale jak powiedziała, że mają popcorn i ciasta to pobiegłam, bo uwielbiam ciastka.
Potem zrobiło się ciemno. Udałam się do mojego pokoju po piżamę. Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i powróciłam do pokoju. Zgasiłam światło, po czym zapaliłam lampkę nocną. Wzięłam tableta. Zaczęłam przeglądać różne stronki. Nagle drzwi uchyliły się i zobaczyłam tam mojego brata.
-Śpisz?- spytał patrząc na mnie.
-Czy wyglądam jakbym spała?- zirytowałam się.
-Nie...- odpowiedział blondyn, a ja tylko się zaśmiałam. Chłopak wszedł do pokoju i usiadł obok mnie na łóżku. Cały czas był uśmiechnięty. Ma skurcz twarzy, czy co?
-Cieszysz się?- spytał.
-Z czego?- zdziwiłam się.
-No, że już jutro jedziemy.- wyjaśnił. Potakująco kiwnęłam głową. Niall pocałował mnie w policzek, a potem wyszedł. Pogładziłam ręką miejsce gdzie dotknęły mnie jego usta i leciutko się uśmiechnęłam. Może nie będzie tak źle? Nawet fajny on jest... przeżyję.
Odłożyłam tableta na biurko. Powróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zasnęłam. Śnił mi się wyjazd do Londynu. Było wspaniale! Ciekawe czy w realu też tak będzie?
-Harriet. Ah! Londyn to moje miasto! Tam zawsze chciałam mieszkać i teraz mam tą jedną, jedyną szansę! Jest świetnie.
Odłożyłam urządzenie na bok. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy snu.
Obudził mnie dzwonek do drzwi, a potem usłyszałam śmiechy, wesołe głosy jakichś ludzi. Miałam wszystko w nosie. Chciałam spać. Przekręciłam się na bok i ponownie zamknęłam oczy. Leżałam przodem w kierunku drzwi. Nagle otworzyły się one z hukiem.
-Jak słodko wygląda gdy śpi.- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Trochę się przestraszyłam.
-"Kto śmie mówić, że słodko wyglądam?"- pomyślałam, ale nie otworzyłam oczu. Poczułam jak łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby. Przekręciłam się w drugą stronę.
-Harriet... śpisz?- usłyszałam głos cioci.
-Ygh... spałam.- odpowiedziałam oschle. Ciocia i chłopak zaśmiali się. Nie wiedziałam z czego rżą. Nawet nie widziałam kim był chłopak, który już od dłuższej chwili siedział koło mnie na łóżku.
-Wstawaj!- powiedziała wesoło ciocia, a ja lekko uchyliłam powieki. Jednak po chwili otworzyłam je całkiem, obkręciłam się i spojrzałam na nią, i na chłopaka siedzącego koło mnie. Uśmiechnięty blondyn z pięknymi niebieskimi oczami. Moja nieśmiałość zwyciężyła. Znów obróciłam się do nich plecami. Zrozumiałam, że będą siedzieć w moim pokoju i się gapić dopóki nie wstanę.
Ten fakt trzeba było wziąć pod uwagę. Powoli wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się i oparłam o ścianę. Spoglądałam na blondyna spoza kosmyków moich brązowo-blond włosów.
-Cześć.- powiedział uśmiechnięty.
-Hej...- wyjąkałam nieśmiało. Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja miałam wrażenie, że będzie się śmiał, sama nie wiem czemu.
-Jestem Niall. Chociaż teraz możesz mówić do mnie... bracie.- rzekł.
-Harriet.- odpowiedziałam. Nie spytał jak mam na imię, ale ja tylko to potrafiłam z siebie wydusić. Niall zaśmiał się cicho.
-Oh! Harriet, koniecznie musisz pokazać Niallowi swoje rysunki.- olśniło ciocię i odeszła. Zostałam w pokoju tylko z moim... jak mniemam bratem. Odeszłam od ściany. Dotarłam do biurka i chwyciłam kilka kartek leżących na nim.
-Zobacz.- podsunęłam mu wszystkie moje rysunki pod nos. Z zaciekawieniem przeglądał wszystkie moje prace.
-To jest wspaniałe!- zachwycił się.
-Dzięki...- powiedziałam cichutko. W pokoju nie było już nic słychać. Niall dalej przeglądał moje rysunki.
-Jesteś gejem?- spytałam nagle. Chłopak popatrzał na mnie ze zdziwieniem.
-A skąd takie pytanie?
-Nie wiem...- zawstydziłam się. Poczułam, że robię się czerwona.
-Więc nie... nie jestem.- spojrzał na mnie z wyrzutem.
-"Hah! Już mam u niego minusowe punkty!"- zaśmiałam się w myślach. Nagle do pokoju wbiegł wysoki chłopak z ciemnobrązowymi lokami i wykrzyknął:
-Idziesz grubasie!?
-Nie jestem gruby idioto!- wykrzyknął mój "brat". Patrzałam ze zdziwieniem na obu chłopców. Loczek zaczął się na mnie gapić.
-A to kto?- spytał po cichu. Ja tylko leciutko się uśmiechnęłam.
-Moja siostrzyczka, Harriet.- przedstawił mnie blondyn.
-Nie pamiętam żebyś miał siostrę...- powiedział niepewnie brunet.
-Jestem adoptowana.- odpowiedziałam bez żadnych pytań. Chłopak stał się bardziej poważny.
-No to... idziesz?- spytał nagle.
-Tak.- odpowiedział krótko mój brat i oboje wyszli. Stałam sama na środku swojego pokoju i parzyłam na drzwi z nadzieją, że ktoś wejdzie, i powie żebym z nim poszła.
-Chodź Harriet!- usłyszałam głos mojego brata z korytarza. Jestem jasnowidzem. Wyszłam z pokoju, a potem powędrowałam z blondynem prosto do salonu. Gdy już tam byliśmy zobaczyłam (oprócz mojego brata) czterech chłopaków.
-To jest Harry,- wskazał na pierwszego, -Louis,- na drugiego,- Liam,- trzeciego, -i Zayn.- skończył. -Należymy do jednego zespołu i jednocześnie jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- wytłumaczył.
-Czeeeść!- powiedzieli chórem cała reszta chłopaków.
-Niall, wytłumacz mi coś.
-What?
-Czemu tylko ja nie dowiedziałem się, że...
-Bo właśnie tak mnie słuchasz głupku.- rzucił Niall. Nawet nie wiedziałam o co chodzi, ale domyślam się, że właśnie o mnie.
-Eghem... Harriet... rozmawialiśmy z mamą. Bo widzisz, teraz mamy calutkie sześć miesięcy wolnego, a jako że jesteśmy teraz rodzeństwem... pomyślałem, że mogłabyś na ten czas zamieszkać u nas w domu, w Londynie żebyśmy mogli się lepiej poznać. Mama się zgadza i teraz tylko pozostało czekać na twoją decyzję.- powiedział poważnie, jednak z wielkim bananem na twarzy mój brat.
-Em... no okay.- odpowiedziałam. -"Tak! Zawsze chciałam mieszkać w Londynie, a mojego brata poznawać zamiaru w ogóle nie mam."- pomyślałam lekko się uśmiechając.
-No to spoko. Jutro po obiedzie wyjeżdżamy.- oznajmił Harry...? Tak, to Harry. Później poszłam do pokoju i rysowałam, ale od mojej pracy oderwała mnie ciocia, która powiedziała, że chłopcy oglądają film. Sam ten fakt mnie nie przekonał, ale jak powiedziała, że mają popcorn i ciasta to pobiegłam, bo uwielbiam ciastka.
Potem zrobiło się ciemno. Udałam się do mojego pokoju po piżamę. Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i powróciłam do pokoju. Zgasiłam światło, po czym zapaliłam lampkę nocną. Wzięłam tableta. Zaczęłam przeglądać różne stronki. Nagle drzwi uchyliły się i zobaczyłam tam mojego brata.
-Śpisz?- spytał patrząc na mnie.
-Czy wyglądam jakbym spała?- zirytowałam się.
-Nie...- odpowiedział blondyn, a ja tylko się zaśmiałam. Chłopak wszedł do pokoju i usiadł obok mnie na łóżku. Cały czas był uśmiechnięty. Ma skurcz twarzy, czy co?
-Cieszysz się?- spytał.
-Z czego?- zdziwiłam się.
-No, że już jutro jedziemy.- wyjaśnił. Potakująco kiwnęłam głową. Niall pocałował mnie w policzek, a potem wyszedł. Pogładziłam ręką miejsce gdzie dotknęły mnie jego usta i leciutko się uśmiechnęłam. Może nie będzie tak źle? Nawet fajny on jest... przeżyję.
Odłożyłam tableta na biurko. Powróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zasnęłam. Śnił mi się wyjazd do Londynu. Było wspaniale! Ciekawe czy w realu też tak będzie?
-Harriet. Ah! Londyn to moje miasto! Tam zawsze chciałam mieszkać i teraz mam tą jedną, jedyną szansę! Jest świetnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz